Ok. 250 strażaków walczy obecnie z pożarem wysypiska śmieci w Zgierzu. Akcja gaśnicza może potrwać jeszcze kilka dni, ale pożar jest pod kontrolą; jest zlokalizowany i nie rozprzestrzenia się - mówił w sobotę wojewoda łódzki Zbigniew Rau.

Wojewoda łódzki Zbigniew Rau poinformował w sobotę po południu, że w zdarzeniu nie ma poszkodowanych osób, a akcja gaśnicza ma zapewnioną - jak mówił - "wystarczającą ilość sprzętu gaśniczego, strażaków i niezakłócony dopływ wody".
- Akcja gaśnicza może potrwać jeszcze kilka dni, ale pożar jest pod kontrolą - jest zlokalizowany i nie rozprzestrzenia się" - dodał.

Rau mówił także o środowiskowym wymiarze zdarzenia. Jak zaznaczył, czujniki zlokalizowane w Zgierzu, Aleksandrowie nie wskazują na zwiększenie zagrożenia - "jest takie jak w normalnej sytuacji".
- Siła ognia i temperatura była tak wielka, że te spalone materiały, pył, szybko został przeniesiony stosunkowo wysoko i chmura ta się utrzymuje, dryfuje w kierunku południowo-zachodnim. Mamy przewidywania meteorologiczne, które mogą zmienić sytuację; jej kierunek może ulec zmianie lub rozproszeniu - wyjaśnił wojewoda łódzki.
Zaapelował także do mieszkańców, że pomimo braku zagrożenia życia, należy - ze względu na prewencję - zrezygnować z aktywności rekreacyjnej, imprez plenerowych oraz unikać wietrzenia mieszkań. Poinformował, że część przemysłowa Zgierza została pozbawiona źródła zasilania, lecz "tylko znikoma cześć mieszkańców obecnie nie posiada zasilania elektrycznego", natomiast "przytłaczająca większość mieszkańców Zgierza nie posiada ciepłej wody". Jak dodał, doszło do porozumienia Polskiej Grupy Energetycznej i elektrowni Energetyka Boruta, w wyniku czego dojdzie do "niekonwencjonalnych rozwiązań", by zasilanie zostało przywrócone do końca dnia.

fot. Łukasz Indrzejczak fot. Łukasz Indrzejczak Komendant Wojewódzki PSP Jarosław Wlazłowski poinformował, że pożarem objęty jest obecnie teren ok. 1,5 ha, na miejscu znajduje się 16 średnich zastępów gaśniczych i 34 zastępy ciężkie; ok. 250 strażaków stara się ugasić pożar. Wlazłowski określił sytuację jako "opanowaną".

- Działania gaśnicze polegają w tym momencie na tym, że ta masa, która uległa i ulega spalaniu będzie rozwarstwiana i przelewana środkiem gaśniczym. Planujemy, że te działania potrwają jeszcze kilka godzin a może dłużej, zależnie od sytuacji atmosferycznej oraz ciężkiego sprzętu gaśniczego - mówił.

Pożar składowiska odpadów w Zgierzu trwa od piątkowego wieczoru. W sobotę rano w działaniach gaśniczych uczestniczyło ponad 250 strażaków PSP oraz ochotników. Jak informowała poinformowała straż pożarna działania gaśnicze są utrudnione ze względu na palność materiału oraz warunki atmosferyczne. Teren został odgrodzony i zabezpieczany jest przez policję. Zdaniem strażaków działania gaśnicze na miejscu mogą potrwać nawet kilka dni, jednak pożar nie zagraża zabudowaniom. W nocy nad składowiskiem z daleka widać było wysokie płomienie, a w sobotę rano czarne kłęby dymu nad miastem widoczne były z kilku kilometrów. Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Łodzi zaapelowało do mieszkańców Zgierza i okolic, by ze względu na duże zadymienie pozamykali okna i nie wietrzyli w sobotę mieszkań. Według wstępnych ustaleń strażaków prawdopodobną przyczyną pożaru mogło być podpalenie, ale dokładne okoliczności jego wybuchu będą ustalane po zakończeniu akcji. W sobotę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania poinformował, że zgierska prokuratura wyjaśnia okoliczności pożaru. (PAP)