Dwadzieścia pięć tysięcy kilometrów, dwa kontynenty i mnóstwo przygód po drodze - to dorobek dwójki bełchatowian, którzy przez trzy miesiące podróżowali Polonezem Caro.

To była podróż do której przygotowywali się miesiącami. W dumie polskiej myśli motoryzacyjnej – Polonezie Caro zamontowali wszystkie potrzebne przyrządy, była kuchnia polowa, sypialnia na dachu czy pralka.

Podróżnicy zgodnie przyznają, że najpiękniejszym miejscem były plaże Wybrzeża Kości Słoniowej. Tam tez witali nowy rok. Najwięcej czasu spędzili w Maroko około miesiąca, gdzie Polonez dumnie prezentował się na pustyni pośród innych kamperów.

Niebezpiecznie bełchatowianie czuli się jedynie w Bamako, stolicy Mali. Na każdym kroku, szczególnie na prowincjach spotykali się z życzliwością i ogromnym zainteresowaniem mieszkańców.

Samochód trzeba było naprawiać, ale spory zapas części zamiennych spowodował, że auto bezpiecznie wróciło do kraju. Bełchatowianie przyznają, że długo w Polsce nie wysiedzą i już planują kolejną wyprawę.

(ŁWD - J.Mielczarek)