Dwóch pseudokibiców, którzy mogli mieć związek z poniedziałkowym staranowaniem radiowozu usłyszało zarzuty napaści na policjantów. Prokuratura wystąpiła z wnioskiem o tymczasowy areszt dla agresorów. Pozostali sprawcy są nadal poszukiwani.

Do zdarzenia doszło na Górnej. Policjanci z Wydziału do zwalczania przestępczości pseudokibiców jechali nieoznakowanym samochodem ulicą Paderewskiego. Zauważyli, że w jadącym obok mercedesie siedzi kilku mężczyzn w kominiarkach. Policjanci przez szybę pokazali swoje odznaki i próbowali zatrzymać samochód. Kierowca mercedesa wyhamował, zjechał za policyjny radiowóz i uderzył w auto. Staranowany radiowóz uderzył w latarnię.

 - Z radiowozu zdołał wyjść jeden z trzech policjantów, który zobaczył kilku zamaskowanych napastników idących w ich stronę z niebezpiecznymi  narzędziami w rękach. Wzywał ich do odrzucenia tych narzędzi wyraźnie informując, że mają do czynienia z policjantami. Kiedy to nie poskutkowało funkcjonariusz oddał kilka strzałów ostrzegawczych - mówi mł. ins. Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Po strzałach pseudokibice rozbiegli się po okolicy, zostawiając mercedesa z włączonym silnikiem. Policjanci zatrzymali trzech podejrzanych. Najstarzy - 41 letni mężczyzna - po przesłuchaniu został zwolniony do domu. Dwudziestodwulatek  i dwudziestoczterolatek usłyszeli zarzuty napaści na policjantów. Jeden z nich dodatkowo będzie odpowiadać za nielegalne posiadanie broni.

Zatrzymani pseudokibice byli już wielokrotnie notowani m.in. za kradzież i przestępstwa narkotykowe. Grozi im do 10 lat więzienia.

(ŁWD - K. Matczak)