Rolnicy z gminy Grabów wstępnie obliczyli swoje straty po gradobiciu z końca czerwca - jak mówią w większości stracili około 90% procent upraw. Gospodarze nie dostaną odszkodowań, bo nikt w gminie gradobicia nie przewidział i też nie ubezpieczył się od jego skutków. Rolnicy liczą na pomoc od wojewody łódzkiego, ale ta będzie możliwa dopiero po oficjalnym oszacowaniu strat przez gminne komisje. Tyle, że członkowie komisji na razie do rolników nie dotarli. Dotarliśmy dziś my.

Pan Jan Nowakowski ma łącznie 11 hektarów zbóż – to pszenica i żyto. Przed czerwcową nawałnicą zboże miało 170 cm wysokości, teraz - zaledwie 15 centymetrów. Tak wygląda zniszczony przez gradobicie łubin.

Buraki ćwikłowe u pani Julity Andrysiak. sa tak zniszczone ,że jak mówi na rynku już ich nie sprzeda sprzedać, tak jak i marchwi, która zaczyna gnić.

Jak mówią rolnicy tegoroczne plony miały być obfite, ale zaledwie 20 – to minutowe gradobicie pozbawiło ich nie tylko dochodu, ale też paszy dla zwierząt. Żywioł niszczył dachy i elewacje, wybijał szyby.

Ubezpieczenie w przypadku wielu rolników strat nie pokryje, bo akurat od gradobicia nikt się nie ubezpieczył

Teraz rolnicy czekają na pomoc. Zakończyli właśnie składanie wniosków o oszacowanie szkód w urzędzie gminy. Do urzędu wpłynęło ponad 150 takich podań. W ciągu 3 miesięcy gminna komisja ma oszacować szkody, ale jak mówią rolnicy do tej pory nikogo na swoich polach nie widzieli.

Jak poinformowali nas przedstawiciele Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego bez oficjalnego oszacowania szkód nie będzie protokołów, które powinny trafić do wojewody. A na ich podstawie może być przyznana pomoc. Jak się dowiedzieliśmy nie będzie ona miała charakteru bezpośredniego wsparcia finansowego. Będzie to umorzenie składek KRUS i kredyty preferencyjne.

Osobną pomoc dla rolników - sto tysięcy złotych - zadeklarowali też radni. I oni i sołtysi zrezygnowali z przysługujących im diet. Ta kwota miała trafić do GOPSU, a później pieniądze miały zostać wypłacone jako pomoc doraźna. Do tej pory do rolników jednak nie trafiły.

Z wójtem gminy Grabów nie udało się nam dziś skontaktować.

ŁWD - A. Śmiechowska